niedziela, 24 kwietnia 2016

Rozdział 16 " Tuż przed ślubem" + ważne info niżej!

*Julia*

Tydzień przed ślubem..

Zostawienie wszystkiego na ostatni moment, było najgorszym pomysłem na jaki kiedykolwiek wpadłam. Na szczęście w przygotowaniach pomaga mi Ola oraz moja mama. Dziś wybieramy się po zamówioną suknię ślubną do salonu Łodzi.
- Jest piękna - powiedziała Ola. - sama bym taką chciała.
- Doczekasz się, spokojnie - uspokajałam przyjaciółkę.
Gdy tylko zapłaciłam  za sukienkę udałam się do kosmetyczki, w  celu przygotowania makijażu na mój dzisiejszy wieczór panieński. Kiedy byłam już gotowa w trójkę wróciłyśmy do domu. Na 15:30 miałam umówioną u ginekologa. 
- Facu, mam dziś wizytę. Idziesz ze mną? - zapytałam
- Tak, pewnie - odpowiedział zdecydowany.
- To za godzinę bądź gotowy - ucałowałam go w policzek i poszłam zrobić obiad.  Po spożytym posiłku udałam się do łazienki aby ubrać przygotowane wcześniej ubranie.
- To co jedziemy? - zapytał Conte
- Tak, prowadzisz? 
- Tak - odpowiedział i splótł nasze dłonie. 
Po 15 minutowej podróży byliśmy już w gabinecie doktor Mróz. 
- O Państwo Conte! - powiedziała uśmiechnięta. - Przepraszam, przyszli państwo Conte! - poprawiła się.
- Dzień dobry, dziś usg tak? - zapytałam 
- Dokładnie tak. Proszę podwinąć bluzkę i położyć się - poleciła na co ja wykonałam jej prośbę. Lekarka
przełożyła sprzęt do mojego brzucha i pojeździła chwilę po nim.
- Chcecie posłuchać serduszka? - zapytała na co Facundo chwycił moją dłoń. Słuchaliśmy serca naszego dziecka przez kilka minut. Nie kryłam łez szczęścia tak samo jak mój narzeczony. 
- A wszystko z małym w porządku?  zapytał
- Tak, to jest początek 5 miesiąca - odpowiedziała.
- Czyli nie ma zbytnio przeciwwskazań aby odbył się wieczór panieński?
- Nie ma. Jednak zaleciłabym urządzić wieczór w domu. Nie wiadomo jak zareaguje mały. Wybraliście już imię? - zapytała
- Matt Junior Conte - wyrwał się Facu
- Bardzo ładnie - uśmiechnęła się. - Ogólnie to na kolejną wizytę zapraszam za miesiąc. No i oczywiście widzimy się na ślubie - powiedziała. 
- Do zobaczenia! - powiedzieliśmy razem i opuściliśmy gabinet trzymając się za ręce. 

- To co, dziś ostatni dzień wolności skarbie? - zapytał
- Nie do końca, bo ślub dopiero za tydzień - odpowiedziałam
- Szkoda, ze nie dało się zrobić tego tuż przed - posmutniał
- Lepiej teraz niż później na szybko - pocieszyłam go. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w kierunku domu. Zjedliśmy wspólny pod wieczorek po czym ubrałam się do wyjścia na wieczór panieński. Turkusowa sukienka idealnie pokazywała mój zaokrąglony brzuch. 
- No no, kochanie! Wyglądasz ślicznie - podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek. 
- Dziękuję, Ty również wyglądasz nieziemsko przystojnie - powiedziałam zapinając mu guziki koszuli pod szyją. - Kto będzie u Ciebie?
- Cala SKRA, i kilka moich znajomych - odpowiedział. - A u Ciebie?
- Twoje siostry, Dziewczyna Nico, Vatsana, Ola, Daga, Paula i kilka dziewczyn ze Studiów. - uśmiechnęłam się. 
- Tylko nie szalejcie za bardzo - pogroził mi palcem na żarty. 
- Dobrze, leć już, bo się spóźnisz - musnęłam jego usta po czym wyszedł. 
Przygotowałam przekąski i napoje. Około 19:30 do drzwi zapukały dziewczyny. 
- No witam - powiedziałam gdy weszły do mojego mieszkania.
- No hej! - powiedziały chórem. 
- Siadajcie w salonie - wskazałam na przygotowany stół.
- Mamy coś dla Ciebie - podały mi pudełko . - Otwórz. - Rozpakowałam
pięknie zapakowane pudełko. Moim oczom ukazało się kilka gadżetów na dzisiejszy wieczór a wśród nich mini czerwona sukienka. 
- Jest śliczna - wydusiłam po chwili. - Ale teraz nie traćmy czasu. Częstujcie się a ja przygotuje coś do picia.

Dziewczyny włączyły muzykę a ja udałam się do kuchni. Po chwili na tacy przyniosłam sok dla mnie i Oli a dla reszty Redlery. Zabawa trwała w najlepsze, oglądałyśmy nasze zdjęcia za nim poznałyśmy naszych mężów. Nagle narzeczona Karola źle się poczuła i wyszła na chwilę na taras. 
- Julka! Cholera! Dzwoń do Karola! Zaczęło się - zaczęła krzyczeć Ola.
- Już się robi, dziewczyny dzwońcie na pogotowie! - rozkazałam
- Julka, pośpiesz się proszę.. - błagała przyjaciółka.
- Usiądź tutaj - posadziłam ją na krzesło obok po czym wzięłam telefon i wybrałam numer do Karola. - Halo Karol! Szybko jedź do szpitala, Ola zaczęła rodzić! - wykrzyczałam.
- Cooo!? Przecież Ola ma dopiero termin za 9 tygodni! Zaraz będę - powiedział i się rozłączył. 
Czekałyśmy na karetkę około 5 minut. Lekarz dyżurny karetki szybko zabrał moją przyjaciółkę do szpitala a ja oraz siostra Facundo pojechałyśmy tuż za nimi samochodem. Gdy zobaczyliśmy Kłosa oraz Conte pod salą porodową szybko tam pobiegłyśmy. 
- Julka, kochanie - przytulił mnie Conte, od którego było czuć alkohol.
- No to mieliśmy super wieczór -zaśmiałam się. Około 23:30 z sali wyszedł lekarz.
- I Co? - poderwał się Karol.
- Dziewczynka. Pana narzeczona była bardzo dzielna. - powiedział lekarz
- Mogę je zobaczyć? - zapytał
- Tak oczywiście - powiedział. - Jeśli Państwo także chcą to nie ma problemu - zwrócił się do mnie i Conte. 
- Dziekujemy - odpowiedziałam a on udał się dalej.
Weszliśmy do sali gdzie leżała szczęśliwa Ola trzymająca małą kruszynkę.
- Chodź, nie bój się - zwróciła się do Karola. 
- Wiecie już jak ja nazwiecie? - zapytał Facu.
- Hmm - zastanowił się Karol. 
- Wiktoria? - zapytała Dudzicka.
- Wiktoria znaczy zwycięstwo, a ja jestem już wygranym mając Was dwie. - przytulił swoje kruszynki do siebie. 
- My nie będziemy Wam przeszkadzać, wpadniemy jutro. Dobranoc - powiedziałam i razem z przyjmującym udaliśmy się do samochodu. Do domu wróciliśmy przed północą. Zjedliśmy kanapkę i wypiliśmy gorące kakao. Umyłam się po czym wtuliłam się w tors mojego narzeczonego. 
- Nie mogę się doczekać kiedy nasz synek przyjdzie na świat - powiedział.
- Ja też. Może pojedziemy w poniedziałek po wyprawkę dla małego? - zapytałam
- To może po treningu? 
- Dobrze. Prezes znalazł już kogoś na moje miejsce? - zapytałam
- Jest jakiś młody chłopak, ale powiedział, ze gdy tylko wrócisz to on będzie Ci tylko pomagał - poinformował mnie.
- No to dobrze. A jak treningach z z Blainem?
- Nie ma źle, poprawiłem swoją zagrywkę - powiedział uradowany. 
- To dobrze. Przepraszam kochanie jestem zmęczona. 
- Dobranoc - dał mi buziaka w policzek po czym zasnęliśmy. 
Rano zaraz po śniadaniu wzięłam moj stary pamietnik i zaczęłam pisać

"Jestem szczęśliwa.
Wchodząc na Energię on wylał na mnie swoją kawę.
Wydarłam się na niego a on popatrzył na mnie jak na idiotkę. zapytałam czy mnie rozumie i ominęłam go. Po chwili jednak ujrzałam go ponownie. Nasz pierwszy pocałunek był inny niż wszystkie. Wtedy po raz pierwszy poczułam coś czego nie czułam z nikim innym. To on wysłuchał mnie. To on pokochał Matyldę jak własną córkę. To on kocha mnie jak szalony tak samo jak ja. To on oświadczył się w bardzo nietypowy sposób, ale za to tam gdzie spędzamy połowę swojego czasu.To ja noszę jego dziecko pod moim sercem. Niestety to on zostawił mnie na prawie 4 miesiące przez brednie Wrony, lecz to ja wybaczyłam mu. To ja już za tydzień będę jego żoną. Panią Conte. To on już za 3,5 miesiąca zostanie szczęśliwym tatą Matt'a Juniora Conte. To my przetrwamy najtrudniejsze momenty. To my kochamy się najbardziej na świecie" 


Gdy skończyłam zamknęłam pamiętnik. Ubralam się w luźne rzeczy, spakowałam torebkę i ruszyłam w kierunku szkoły Matyldy. Po 30minutach byłam na miejscu. 
- Dzień dobry - zwróciłam się do nauczycielki.
- Dzień dobry. Pani jest mamą Matyldy tak? - zapytała uśmiechnięta.
- Dokładnie tak. Chciałabym zabrać dzisiaj córkę wcześniej - powiedziałam
- Oczywiście, nie ma problemu. Matylda spakuj swoje rzeczy - zwrocila sie do mojej córki. Matylda spakowała swój plecak i wyszła z klasy. 
- Gdzie jedziemy? 
- Do cioci Oli, wczoraj urodziła taką malutką dziewczynkę. Taką jak kiedyś byłaś Ty. A później zabieram Cię na wielkie lody ci Ty na to? - zapytałam 
- Jestem za, a mogę jechać z przodu? - zrobiła kocie oczka.
- Pewnie, ze tak. Wsiadaj - otworzyłam auto po czym odjechaliśmy ze szkolnego Parkingu... 

---------------
WAŻNE! 
1)Bardzo przepraszam za to, ze rozdział jest dopiero dziś, ale bloger po prostu lubi platać figle i usuwać połowę rozdziału. 
2) Mam coraz mniejszą motywację do prowadzenia bloga, bo coraz mniej komentarzy się pojawia. Rozumiem, ze niektórzy z Was mają jakieś egzaminy, ale wystarczy jedno słowo lub zwykłe " :) ". To naprawdę bardziej mnie zmotywuje.
3) Zaniedlugo historia zakończy się, ale spokojnie powoli powstaje nowy blog! :)
4) Rozdział dedykuję dla dziewczyn : Wiktoria, Natasiak, Julka! 

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam to jak piszesz opowiadanie jest super życzę weny i do następnego 😃💖💞

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam to jak piszesz opowiadanie jest super życzę weny i do następnego 😃💖💞

    OdpowiedzUsuń
  3. Ekstra rozdział ;) naprawdę. W końcu będą szczęśliwą rodziną i mam nadzieję że nic nie stanie im na drodze do bycia szczęśliwą , kochającą się parą ;)
    Pozdrawiam i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra rozdział ;) naprawdę. W końcu będą szczęśliwą rodziną i mam nadzieję że nic nie stanie im na drodze do bycia szczęśliwą , kochającą się parą ;)
    Pozdrawiam i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Matt Junior Conte- pięknie to brzmi! Wieczór panieński z niespodzianką- urodziny Wiktorii zapewne długo pozostaną w pamięci wszystkich gości :D Jeszcze tak krótko do ślubu, mam nadzieję że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Nie mogę się doczekać nowości ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam.Taki kochany ten rozdział.Co do komentarzy-rozumiem cię.U mnie się nie pojawiają. Czekam na następny. Buziak. :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy tylko ja mam takie dziwne wrażenie, że powrót ze szkoły do domu nie skończy się tak jak powinien? Mam chyba jakąś paranoję..
    Rozdział jak zawsze świetny :* Nieszczególnie przepadam za Conte (co już pewnie gdzieś kiedyś pisałam), ale cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga. Może uda się mnie do niego przekonać xd (najlepsze jest to, że sama mam dwa blogi, w których jest jednym z bohaterów xd ).
    A zatem.. do nastepnego :*
    Weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju juz to pisalam ale to tak super brzmi - Matt Junior Conte 😍😍
    Super niespodzianka na wieczorze :D
    Wiktoria powiadasz..? 😂
    To takie słodkie co mówi Karol siedząc już z Olą i małą ❤
    Weny życzę i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Musisz mi to wybaczyć ale nie jestem dziś w stanie dać jakiegoś sensownego komentarza. Dziękuje za dedykację i dziwnie się z tym czuje ale piszę to ":)"
    Buziaki i do następnego

    OdpowiedzUsuń