niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 2 "Daj każdemu szansę"

*Julek*
Czy to możliwe, że miłość zdarza się od pierwszego wejrzenia?
-Bzdura! - powiedziałam pod nosem siedząc w swoim gabinecie wśród papierów. Około 18 do mojego pokoju wszedł zdyszany Karol.
- Co tak szybko uciekłaś?
- Jak widzisz .. - pokazałam mu papiery do wypełnienia - wasze karty mnie wołały. Wiesz trochę mi to zajmie, jedz do Oli - poprosiłam go.
- No dobrze jak wolisz - dał mi buziaka w policzek i wyszedł. Zgodnie z wypowiedzianymi słowami, zostałam w gabinecie i wypełniałam karty.
- Na dziś koniec.. - pomyślałam i tak zrobiłam. Opuściłam gabinety gdy nagle zobaczyłam Argentyńczyka. Zrobiło mi się cieplej na sercu, które po chwili zaczęło bić mocniej.
- Coś się stało? - zapytałam
- Chciałbym Cię w ramach przeprosin zaprosić na kolację, na pewno jesteś głodna - powiedział. Dlaczego on musi mieć rację?!
- Wiesz.. przepraszam może innym razem. Trochę się spieszę.. - próbowałam się wymigać
- No dobra, ale pamiętaj, ze będę nalegał jak nie dziś to jutro, jak nie jutro to kiedyś.. - podszedł do mnie, ujrzałam jego piękne brązowe tęczówki .. - mimo, ze się nie znamy.. bardzo Cię lubię. Ja już lecę, cześć!
- Cześć.. - powiedziałam już szeptem i udałam się na parking. Wsiadłam do auta i ruszyłam w kierunku domu. Wchodząc do domu na wycieraczce znalazłam list. Zabrałam go i położyłam na szafkę w przedpokoju i udałam się do kuchni aby przygotowywać sobie kolację. Wzięłam posiłek do salonu i włączyłam telewizor na kanał informacyjny.  Po kilku minutach poszłam wziąć długą kąpiel a następnie zasnęłam w mojej sypialni..
Obudziłam się o 10. Udałam się do kuchni i zaparzyłam kawę oraz zjadłam śniadanie. Nagle ktoś zapukał do moich drzwi. Gdy je otworzyłam zobaczyłam Facu..
-Cześć.. co Ty tutaj robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Cześć. Wypadło ci to wczoraj z torebki, pomyślałem że przyda Ci się - trzymał w ręce mój portfel. Nawet nie zorientowałam się, ze mi wypadł.
- Dziękuję, bardzo. Skąd w ogóle masz mój adres?
- Karol mi podał - powiedział, na co moje myśli szykowały zemstę tej chuderlaczkowej dupie
- Wiesz dziękuję Ci i przepraszam, ze nie wpuszczę Cię do środka, ale właśnie zaczynam sprzątać - skłamałam.
- Spoko, wiesz ja już będę leciał. Mam jeszcze coś do załatwienia - dał mi buziaka w policzek po czym odszedł.
Szybko zamknęłam drzwi i wykonałam połączenie do Karola.
- Siema co tam kuzyneczko? - powiedział
- Nie kuzyneczkuj mi tutaj! Dlaczego podałeś adres temu z Argentyny? Conte czy jak mu było..?
- Aaa, bo portfel chciał ci oddać. Myślałem też, że coś się kręci tak na Ciebie patrzył.. Może wyskoczysz ze mną , Olą i paroma moimi kolegami dziś do klubu? Będzie miło.. - zaproponował
- Nic się nie kręci. Proszę nie rób tego więcej. Przyjedź po mnie o 19, dziękuję. Kocham Cię chuderlaku - pożegnałam się z Kłosem i odłożyłam telefon. Cały dzień oglądałam seriale oraz kilogramami pożerałam popcorn. Około 18 zaczęłam szykować się na imprezę. Ubrałam krótką turkusową sukienkę, wysokie czarne szpilki oraz czarną kurtkę. Zgodnie z prośbą Karol i Ola byli po mnie o 19. Wsiadam do auta, przywitałam się z Kłosami po czym ruszyliśmy w kierunku klubu. Będąc już w środku, Karol poszedł po drinka dla mnie i dla niego. Odwróciłam się w celu znalezienia wolnego stolika. Nagle zobaczyłam Conte..

- Karol! Ja muszę stąd iść! - powiedziałam
- Dlaczego? Tylko dlatego, że Conte tutaj jest? Nie przesadzaj. Zostajesz. 
Nie chciałam się kłócić z Karolem, więc zostałam i starałam się trzymać jak najdalej od Argentyńczyka  co niestety nie udało mi się, bo nim zauważyłam siedział już przy naszym stoliku. Rzuciłam mordercze spojrzenie na Kłosa na które dość szybko zareagował. 
- Wiesz co stary, my już będziemy się zbierać, do jutra - powiedział, po czym opuściliśmy klub. 
Do domu wróciłam około 23:45, zjadłam szybką kolację i wzięłam długą kąpiel po czym położyłam się w sypialni i zasnęłam. O 9 promienie słońca dostały się do mojej sypialni a ja rozpoczęłam kolejny rutynowy dzień, w sumie z małym wyjątkiem. Dziś Skra zagra mecz z Lotosem, a ja od tego momentu będę oficjalnie należała do ich sztabu. Po śniadaniu przygotowałam brudne ciuchy do prania, aby jeszcze przed pracą je rozwiesić. Następnie zaczęłam przygotowywać obiad oraz odpisywać na wiadomości znajdujące się w mojej skrzynce mailowej. Zjadłam obiad, ubrałam klubowy dres, zabrałam torbę z laptopem i ruszyłam w stronę hali. 
Przed 16 byłam już na miejscu. Udałam się do gabinetu i porwałam karty do uzupełnienia a następnie podłączyłam laptopa i zaczęłam swoją pracę. Około 17, wszyscy zawodnicy byli już na parkiecie, aby rozpocząć rozgrzewkę. Kilka minut po 18 sędzia zagwizdał pierwsza piłkę, która rozpoczęła mecz. Po każdej akcji wpisywałam dane do programu. Mecz był bardzo emocjonujący, lecz prawie dwugodzinnym pojedynku, wynik 3:0 zapisał się na koncie Skrzatów a MVP spotkania został Conte, którego wzrok poczułam na sobie. 
Po krótkiej radości, pożegnaliśmy się z zawodnikami i sztabem Gdańska a zawodnicy Bełchatowa udali się w stronę kibiców, by rozdać autografy. 
 

Wszyscy zebraliśmy się w sali konferencyjnej i postanowiliśmy wybrać się do klubu by obalać to 
zwycięstwo. Po rozmowie z Mariuszem i Karolem postanowiłam dać siatkarzowi z Argentyny choć trochę nadziei nawiązania przyjaźni.. nawet sama do niego zaglądałam.
- Gratuluję! - powiedziałam i przybiłam mu "piątkę"
-A dziękuję bardzo. Co tam? -  zapytał
- Nawet dobrze.. wiesz przepraszam Cię za ostatnie dni, nie lubię gdy ktoś się narzuca.. - posmutniałam
-Ej mała spokojnie, nie jestem zły. Może zatańczymy? 
- Jestem za! - oznajmiłam i ruszyliśmy na parkiet. Akurat została puszczona nieco wolniejsza nutka, ale ani mi, ani Facundo nie przeszkadzało to. Bawiliśmy się świetnie. 


-Może odpoczniemy? - zapytał
-Jestem za, chodź tam jest wolny stolik! 
Usiedliśmy na wolnych miejscach a mój towarzysz przyniósł drinki. 
-Wiesz.. ja już będę się zbierać, rano muszę trochę popracować.. - powiedziałam
-Chodź, oprowadzę Cię - zaproponował. Wzięliśmy swoje rzeczy, pożegnaliśmy się z chłopakami i wyszliśmy z klubu. Całą drogę przegadaliśmy na różne tematy. Gdy w końcu byliśmy pod moim blokiem pożegnaliśmy się jak znajomi, zwykłym przybiciem tzw. "piątki",lecz przez chwilę jeszcze staliśmy. Nagle Facu podszedł do mnie i musnął moje usta..



--------------
Przepraszam. Wiem, że rozdział miał być wczoraj, ale mecz Skry chyba wszystko tłumaczy! :)
Oczywiście udało zrobić się zdjęcie z Karolem i Conte oraz innymi! Macie poniżej notki!
Także, w opowiadaniu.. Facu szaleje! Co będzie dalej? ;)

 

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. JEJUŚ <3
      Ta końcówka taaaka cudowna <3
      Ja chce więcej :D
      Hmm.. Co by tu napisać?
      Rozdział jak każdy twojego autorstwa super! :*
      No i co? Pozostaje mi tylko czekać na następny <3
      http://oczywojtka.blogspot.com/

      Usuń
  2. Jezu to jest megaaa ❤❤
    Czekam na wiecej
    Ps Wybaczamu xd
    Buziol ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja coś czuję, że Karol bardzo chce, żeby Julia była z Conte... I w sumie ja też tego bardzo chcę :D Dobrze, że chłopak wziął się do roboty i zaczął starać się o nią, liczę, że coś z tego będzie ♥ ♥ Wczorajszy mecz był super, to już nasz drugi mecz Skry i oby nie ostatni! Zdjęcia najlepsze i kolejne wspomnienia na cały rok^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weźmie, Ty i ja o to zadbamy! ;*
      Mecz był super!♡♡

      Usuń
  4. Zdjęcia genialne ! Zazdro! :) U mnie już pojawił się pierwszy rozdział : http://siatkowka-laczy-serca.blogspot.com/. Zapraszam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze Ci idzie, czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku końcówka❤❤❤
    Kocham normalnie <3
    Karolek widzę postanowił zeswatać kuzynkę i Facu xd :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział :-D początek mówi że to niemożliwe a rozdział choćby z życia :-) dziewczyna czuje coś do mężczyzny ale nie chce mi tego pokazać xd piękne :-) i piąteczka xd

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo polubiłam to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń